Przejdź do treści
Strona główna » 14 czerwca – Bł. Michał Kozal, biskup i męczennik

14 czerwca – Bł. Michał Kozal, biskup i męczennik

    Urodzony pod zaborami, wykształcony w cieniu I Wojny Światowej, w czasie kolejnej, II Wojny Światowej, własnym życiem wypełnił każde słowo, które wygłosił. Został rzucony – niczym anioł pokoju i pociechy – w sam środek piekła, obóz koncentracyjny w Dachau. Jak sam głosił: „Od przegranej orężnej bardziej przeraża upadek ducha. Wątpiący staje się mimo woli sojusznikiem wroga.”. Swą pełną wiary i miłosierdzia postawą zadbał, by nie przysporzyć wrogowi sojuszników. Sam zaś „złożył Bogu w ofierze swoje życie, ażeby przez to odwrócić klęski od Kościoła i Polski”.

    Uczeń
    Michał Kozal urodził się 25 września 1893 r. w Nowym Folwarku pod Krotoszynem. Wychowany w duchu głębokiej wiary, już jako uczeń w szkole podstawowej i gimnazjum w Krotoszynie wyróżniał się głęboką pobożnością, patriotyzmem i odwagą. Działał w zakazanym przez zaborców stowarzyszeniu filomatów i filaretów, którego celem było krzewienie wśród uczniów pochodzenia polskiego, języka i kultury ojczystej.

    Kleryk
    Był uczniem tak dobrym, że władze pruskie po ukończonej z wyróżnieniem szkole średniej zaproponowały mu stypendium rządowe na wybranym kierunku studiów. Michał odmówił. Jego pragnieniem było kapłaństwo. W 1914 r. wstąpił do seminarium duchownego w Poznaniu, gdzie ukończył tzw. kurs teoretyczny. Ostatni rok studiów, zwany praktycznym, ukończył w Gnieźnie i tam otrzymał święcenia kapłańskie 23 lutego 1918 roku.

    Kapłan
    Planował dalszą edukację, ale nagła śmierć ojca skorygowała jego plany. Musiał zapewnić utrzymanie matce i siostrze. Został wikariuszem. Posługę pełnił w różnych parafiach. Zasłyną jako niezwykle gorliwy katecheta i spowiednik. Odznaczał się dużą wyrozumiałością, żył modlitwą, był przystępny, uczynny i miłosierny.

    Kaznodzieja
    W jednym z kazań Michał Kozal mówił: „Prawdziwą wielkość człowieka mierzy się miarą jego zjednoczenia z Bogiem, mierzy się jego umiejętnością i gorliwością wykonywania planów Bożych. Obiektywnie najwięcej znaczy ten, który nosi w sobie życie Boże i potrafi to życie budzić w innych i doprowadzać do pełnego rozwoju. „. Nie były to słowa puszczone na wiatr. Wypełnił je swym życiem, co do jednego.

    Ojciec duchowny, rektor
    Jego gorliwa posługa kapłańska i samokształcenie zostały dostrzeżone. Prymas Polski kard. August Hlond opiniował: „Głosi bardzo głębokie homilie, z elegancją, zawsze dobrze przygotowany. Gdy chodzi o doktrynę, jest jak nikt inny głęboki (…) jest jednym z najbardziej godnych kapłanów archidiecezji gnieźnieńskiej”. W 1927 został ojcem duchownym seminarium w Gnieźnie. Dwa lata później został powołany na stanowisko rektora tegoż seminarium, jednocześnie będąc wykładowcą teologii fundamentalnej i liturgiki. Wywierał dobroczynny wpływ na seminarzystów. Był mężem modlitwy i rektorem, który kochał młodzież. Nic dziwnego, że okazał się doskonałym przewodnikiem sumień przyszłych kapłanów. Alumni powszechnie uważali go za świętego męża.

    Nieugięty Biskup
    Sakrę biskupią otrzymał w sierpniu 1939 r., na 18 dni przed wybuchem II Wojny Światowej. Nie zdążył nawet przygotować swojego herbu biskupiego. A bierzmowanie we włocławskiej parafii pw. Św. Jana, okazało się pierwszą i ostatnią sprawowaną na wolności funkcją biskupią.
    Niemcy po wkroczeniu do Włocławka rozpoczęli niszczenie miejsc i symboli sakralnych, a także represjonowanie duchownych. Bp Kozal kilkukrotnie protestował u władz niemieckich. Nie posłuchał rad stacjonujących w jego domu oficerów Wojska Polskiego i nie opuścił swojej diecezji, którą zarządzał po wyjeździe z kraju biskupa diecezjalnego. W pierwszych tygodniach wojny widywano go na ulicach miasta, jak udzielał pomocy sanitarnej i duchowej. Długie godziny spędzał spowiadając. Załatwiał pracę ratując ludzi przed wywózką. Odrzucił żądania Niemców odnośnie sprawowania Mszy św. w języku niemieckim. Był nieugięty.

    Więzień
    Aresztowanie 7 listopada 1939 rozpoczęło jego więzienno-obozową gehennę. Wszędzie ze względu na swoją niezłomną postawę, rozmodlenie i gorliwość kapłańską doznawał szczególnych upokorzeń i prześladowań.

    Włocławek
    Najpierw wraz z alumnami seminarium i kapłanami został osadzony w więzieniu we Włocławku. Już wówczas dał dowód swojego męstwa. Gdy przyglądający się pakowaniu rzeczy gestapowiec położył mu rękę na plecach, on strząsnął ją i powiedział: „W więzieniu będziecie mogli robić, co i jak wam się spodoba, tu jednak jeszcze ja jestem gospodarzem. Prawem gospodarza tedy proszę nie zapominać, że stoi pan przed biskupem katolickim”. Spakował najpotrzebniejsze rzeczy. Później, już z obozu w Dachau, pisał: „Z ubioru mam oczywiście to, co miałem na sobie, resztę rozdałem w Inowrocławiu”.

    Ląd nad Wartą
    Od stycznia 1940 r. do 3 kwietnia 1941 r. internowano go w klasztorze księży salezjanów w Lądzie nad Wartą. Starał się dodawać otuchy i służyć dobrą radą swym towarzyszom. Jeden z nich, ks. Władysław Bartoń, wspominał: „Ksiądz biskup Michał Kozal cieszył się wśród nas wszystkich w Lądzie ogromną powagą. Skupiony zawsze, pobożny, spokojny, opanowany, a przy tym tak dobry, tak mądry i taktowny. Być może, że on wywierał dziwny dobry wpływ na innych, że wytworzyła się tak piękna harmonia i zżycie ze wszystkimi. Nie zapomnę nigdy tych długich, a jakże mądrych rozmów i dyskusji”.

    Inowrocław, Berlin, Dachau
    W kwietniu 1941 roku bp Kozal został przewieziony do obozu w Inowrocławiu, gdzie został dotkliwie pobity. Sześć dni później, w Wielką Środę 9 kwietnia, przewieziono go do Berlina. W drodze do więzienia przy Alexsander Platz szedł w kajdanach, jak zbrodniarz. 25 kwietnia 1941 roku trafił do obozu koncentracyjnego w Dachau.

    Dachau, numer obozowy 24 544
    Stał się numerem w pasiaku. Jednym z blisko dwóch tysiące księży.
    W obozie spotkał wielu wychowanków. Mówił do kapłanów: „Pamiętacie nasze piątkowe drogi krzyżowe. Tam wam przewodziłem w sutannie, w komży i stule. Dziś tu przewodniczę wam w pasiaku. To cała różnica. Trzeba byśmy to specjalnie przeżyli. Bóg ma specjalne zamiary”. I jeszcze: „Od przegranej orężnej bardziej przeraża upadek ducha. Wątpiący staje się mimo woli sojusznikiem wroga. Tchórzostwo, jako szczególny rodzaj zwątpienia jest matką wszelkich zaniechań, ucieczek i zdrad”.
    Jak inni kapłani pracował ponad siły. Doświadczał wyrafinowanych szykan, ciesząc się w duchu, że „stał się godnym cierpieć zelżywości dla imienia Jezusowego”. Wspomnienia współwięźniów świadczą, iż był ofiarny aż do granic wytrzymałości. Sam głodny, dzielił się swoimi racjami żywnościowymi ze słabszymi od siebie, potrafił oddać ostatni kęs chleba klerykom. Mimo choroby, nieustannego głodu i cierpień duchowych do końca pomagał i wspierał współwięźniów. Odważnie niósł posługę duchową chorym i umierającym, a zwłaszcza kapłanom.

    Droga do wieczności
    W styczniu 1943 r. ciężko zachorował na tyfus. W stanie zupełnego wycieńczenia przeniesiono go do izolatki (rewir), gdzie zmarł 26 stycznia 1943 r. Wraz z nim leżał tam jego krewny – o. Czesław Kozal. Był świadkiem, jak obozowy lekarz i jeden z sanitariuszy robią wycieńczonemu więźniowi zastrzyk. „Teraz będzie mu łatwiej na drodze do wieczności” – miał powiedzieć jeden z nich. W oficjalnym zawiadomieniu do rodziny napisano, że zmarł na tyfus, a jego ciało spalono w krematorium 30 stycznia (wbrew woli skazanego i mimo prób ocalenia przez więźniów). Powszechną praktyką było jednak dobijanie chorych zastrzykami z fenolu lub benzyny. Ojciec Czesław wspominał jeszcze: „Jego przyjaciel i powiernik, ks. Franciszek Korszyński, odprawił potajemnie na bloku Mszę św. i ujawnił tajemnicę, jaką mu powierzył jeszcze w Lądzie biskup Michał Kozal: złożyłem Bogu w ofierze swoje życie, ażeby przez to odwrócić klęski od Kościoła i Polski”.

    Bp Michał Kozal należy do grona 220 kapłanów diecezji włocławskiej, którzy zginęli w obozie koncentracyjnym w Dachau. Sława świętości biskupa Kozala utrwaliła się wśród duchowieństwa i wiernych, którzy prosili Boga o łaski za jego wstawiennictwem. Zaraz po wojnie zaczęto zabiegać o beatyfikację.

    Chwała
    Św. Jan Paweł II
    14 czerwca 1987 r. dokonał beatyfikacji biskupa Michała Kozala. Papież powiedział w homilii: „Jeden z tysięcy tam umęczonych – odszedł w opinii świętości. Dziś tu, w Warszawie, wyniesiony do chwały ołtarzy jako męczennik. Rodacy znają koleje jego życia i męczeństwa. Oto człowiek, jeszcze jeden wśród tych, w których okazała się Chrystusowa władza «w niebie i na ziemi». Władza miłości – przeciw obłędowi przemocy, zniszczenia, pogardy i nienawiści. Tę miłość, którą Chrystus mu objawił, biskup Kozal przyjął w całej pełni jej wymagań. Nie cofnął się nawet przed tym najtrudniejszym: «Miłujcie waszych nieprzyjaciół» (Mt 5, 44). Niech będzie jednym jeszcze patronem naszych trudnych czasów, pełnych napięcia, nieprzyjaźni i konfliktów. Niech będzie wobec współczesnych i przyszłych pokoleń świadkiem tego, jak wielka jest moc łaski Pana naszego Jezusa Chrystusa – Tego, który «do końca umiłował»”.

    W ikonografii bł. Michał przedstawiany jest w stroju biskupim lub w pasiaku więziennym. Jego atrybutami są: mitra, fioletowy trójkąt i numer obozowy 24544.

    Źródło: brewiarz.pl, wiara.pl, www.swzygmunt.knc.pl, pch24.pl, niedziela.pl, kozalsolec.pl, przewodnik-katolicki.pl, idziemy.pl