Przejdź do treści
Strona główna » 31 lipca Ignacy z Loyoli

31 lipca Ignacy z Loyoli

    „Obyś był zimny albo gorący!” (Ap 3,15). To wezwanie z Apokalipsy św. Jana dzisiejszy patron, Inigo Lopez, zrealizował w swoim życiu doskonale. Kiedy w młodości grzeszył, to na całego, kiedy się nawrócił – to całkowicie i trwale. Jego historia jest potwierdzeniem, że – o ile Bogu się na to pozwoli – może On przekuć największe wady w święte zalety. Dzięki temu uwielbienie samego siebie można zamienić w uwielbienie Boga, zaś w szukaniu (przede wszystkim) Jego chwały – odnaleźć prawdziwą wolność.

    Jak to się zaczęło
    Urodzony w 1491 r. w Loyola w kraju Basków (Hiszpania), zasila niemałą już gromadkę rodzeństwa – jest trzynasty! Jako potomek zamożnego rycerskiego rodu otrzymuje staranne wychowanie. Rozkochany w rycerskim rzemiośle i stylu bycia. Ulubiony strój: zbroja, ulubione zajęcie: ćwiczenia rycerskie. I – trzeba przyznać – zamiłowanie do ćwiczeń zostało mu do końca życia…

    Żołnierz
    Służy jako oficer w wojsku wicekróla Nawarry. W czasie walk hiszpańsko-francuskich poważnie raniony w oblężonej Pampelunie (1521) – armatnia kula druzgota jego prawą nogę. Przewożą go do rodzinnego zamku w Loyoli. Śmierć w oczach, cierpienie. Moment zwrotny? Jeszcze nie.

    Próżny marzyciel
    Złamana noga źle się zrasta. Trzeba łamać na nowo. Zabieg ten powoduje, że noga staje się krótsza – jedna kość poniżej kolana zachodzi na drugą. Niewiarygodna próżność Inigo daje znać o sobie z całą mocą – chcąc koniecznie wyglądać świetnie i nosić „bardzo dopasowane i eleganckie buty” – każe odpiłować kość. W tamtych czasach, trzeba pamiętać, takie rzeczy były możliwe tylko na żywo…

    Błogosławiona nuda
    Jego pragnieniu staje się zadość, ale rekonwalescencja znacznie się wydłuża. Z nudów sięga po książki. Wielkiego wyboru nie ma – w domu są tylko dwie: Życie Chrystusa i Złota legenda o świętych. Lektura pochłania go zupełnie. Tak jak niegdyś pragnął sławy rycerskiej, tak teraz zatęsknił za sławą, jaka stał się udziałem św. Franciszka i św. Dominika.

    Nawrócenie
    Nowy blask oświetla nie tylko jego przyszłość. W ostrym świetle widzi także przeszłość – swoje dotychczasowe życie. Szczególnie dotkliwie odbiera popełnione „grzeszne uczynki ciała”.
    Podchodzi do sprawy w jedyny znany sobie sposób – po żołniersku. Kategorycznie i bez znieczulenia. Udaje się do sanktuarium w Montserrat. Po całonocnym czuwaniu przed cudownym wizerunkiem Maryi składa Jej swą broń. Z napotkanym żebrakiem zamienia się odzieniem – oddaje mu swój kosztowny strój rycerski.

    Nieformalny nowicjat
    Kolejny rok spędza w wiosce Monresa. Najpierw mieszka w celi, użyczonej mu przez dominikanów, następnie – by zupełnie ogołocić się z wygód – w jednej z grot. Rytm wyznacza mu codzienna Msza, coniedzielne spowiedź i Komunia Święta, post (dni powszednie bez mięsa i wina) i modlitwa – ok. siedem godzin dziennie. Do wyglądu nie przywiązuje już żadnej wagi – starcza mu konopny worek. Aby zdławić w sobie starego, próżnego człowieka, nie goli się ani nie strzyże, nie obcina paznokci, w zamian – biczuje się. Niegdyś bogaty szlachcic, teraz żebrze o chleb.

    Piekło w natarciu
    Nie żyje w próżni, przeciwnie – troszczy się o chorych, rozmawia o wierze z każdym napotkanym człowiekiem. Pragnienie rozmowy o Bogu wręcz go pożera. Wszystko na dobrej drodze? Nie, piekło tak łatwo nie odpuszcza. Im więcej oddaje się modlitwie i rozważaniu Męki Pańskiej, tym bardziej szatan dręczy go gwałtownymi pokusami, aż do myśli o samobójstwie.

    Walka
    Inigo to jednak zaprawiony żołnierz, odkrywa wroga i podejmuje walkę. Rozpracowuje taktykę diabła – już wie – że krąży on wokół człowieka i szuka jego słabego punktu, a znalazłszy – dokładnie w niego uderza. Czas ciężkich zmagań duchowych zaowocował darem rozeznawania duchów. A ten z kolei stał się podwaliną do stworzenia Ćwiczeń Duchownych – podstawy rekolekcji nazwanych do dziś ignacjańskimi.

    Zasada pierwsza i podstawowa (Fundament)
    Już Fundament jego Ćwiczeń jasno precyzuje cel: „Człowiek po to jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i jemu służył, a przez to zbawił duszę swoją. Inne zaś rzeczy na obliczu ziemi są stworzone dla człowieka i aby mu pomagały do osiągnięcia celu, dla którego jest on stworzony.”.
    A jak skupić się na celu? „(…)Trzeba nam stać się ludźmi obojętnymi w stosunku do wszystkich rzeczy stworzonych (…), tak byśmy z naszej strony nie pragnęli więcej zdrowia niż choroby, bogactwa [więcej] niż ubóstwa, zaszczytów [więcej] niż wzgardy, życia długiego [więcej] niż krótkiego (…) trzeba pragnąć i wybierać jedynie to, co nam więcej pomaga do celu, dla którego jesteśmy stworzeni.”

    Trudne czasy
    Nawrócenie Inigo sprzęga się z rozłamem w Kościele. Rodzi się protestantyzm. Luter i Kalwin mają właśnie swoje – jakże brzemienne w skutkach – pięć minut w historii. W tej całej wrzawie ludzie Kościoła nie zdają egzaminu. Brakuje koniecznych, głębokich reform, bo brakuje ognia – ognia Wiary. Zaś ten, który usiłuje go na nowo wzniecić, jest torpedowany. Letnich ludzi parzy…

    Towarzysze w opałach
    Ale znalazł i gorące serca. W Alkali przyłącza się do niego czterech towarzyszy. Ubrani w szare suknie, razem się modlą i opowiadają o Bogu. Kłują w oczy letnich. Sama Inkwizycja wytacza przeciwko nim proces i zapada absurdalny wyrok: „Ponieważ nie są braćmi zakonnymi, nie mogą chodzić w jednakowych ubraniach”. Mają przefarbować dwie suknie na czarno, dwie na brązowo, jedna może zostać szara.

    Towarzystwo Jezusowe
    Po jeszcze dwukrotnym aresztowaniu pod zarzutem „nauczania bez wykształcenia” Inigo dorasta do decyzji nadrobienia braków formalnych. W wieku 37 lat podejmuje naukę w Paryżu. Studia jak studia – dają patent i… cenne znajomości na całe życie.  Inigo zaprzyjaźnia się z dwoma studentami – Piotrem Favre’em i Franciszkiem Ksawerym – przyszłymi najwierniejszymi przyjaciółmi i filarami rodzącego się Towarzystwa Jezusowego.

    Ignacy, nie Inigo
    Pięć lat później jest już magistrem sztuk wyzwolonych i jako Ignacy (tak zaczyna się podpisywać) studiuje teologię – chce zostać kapłanem. Grupa powiększa się o kolejnych czterech. Po dokończeniu studiów związują się ślubami ubóstwa i czystości. Śluby składają w uroczystość Wniebowzięcia 1534 r. w kaplicy na wzgórzu Montmartre.

    Posłuszeństwo
    Mało tego, Ignacy i jego współbracia oddają się do pełnej dyspozycji „Biskupowi Rzymu, panu całego Chrystusowego żniwa”. Dlaczego składają ślub posłuszeństwa papieżowi? Bo uważają, że „wie on lepiej, co jest korzystne dla całego chrześcijaństwa”. Ich wiara w nieomylność namiestnika Chrystusa nie bierze się wcale z zaufania do człowieka, który akurat sprawuje ten urząd (i można mu naprawdę wiele zarzucić…), ale opiera się na bezgranicznym zaufaniu do jego Zwierzchnika. Wierzą mocno, że w sprawach wiary Chrystus nie pozwala swoim namiestnikom błądzić.

    Jezuici
    Papież Paweł III oficjalnie ustanawia Towarzystwo Jezusowe. Są zupełnie inni: nie odmawiają wspólnych modlitw w chórze, nie podejmują umartwień cielesnych, nie noszą habitów. Są za to bardzo dyspozycyjni i sprawni w działaniu. Mają świetną Konstytucję (zatwierdzona przez Rzym w 1540 r.) i – jak prawdziwa armiawybierają (dożywotnio) swojego generała. Pierwszym z nich jest oczywiście Ignacy, o którego świętości wszyscy są już przekonani. Oczywiście za wyjątkiem samego zainteresowanego.

    Pokorny sługa
    Ignacy, sięgając prawdziwych wyżyn pokory, do końca pamięta swoje dawne grzechy. Więc, by zbawić swoją duszę jeszcze gorliwiej Boga chwali, czci i Jemu służy. Jego siły ustają. 30 lipca 1556 r. czuje, że umiera. Następnego dnia, z błogosławieństwem papieskim, odchodzi do wieczności ten, który nie chciał, by przypisywano mu cokolwiek, lecz wszystko samemu Chrystusowi”.

    Dla duchowych potomnych
    Pozostawił po sobie 7 tysięcy listów z cennymi pouczeniami duchowymi, Opowiadanie pielgrzyma oraz Dziennik duchowy – świadectwo mistyki ignacjańskiej oraz rewolucyjne Konstytucje zakonu, w których zniósł obowiązek wspólnego odmawiania oficjum, przestrzegania reguły klasztornej, nakazując w zamian praktykowanie codziennej modlitwy myślnej, a liturgię wskazując jako źródło życia duchowego.

    Niezawodna wskazówka
    Szczególnie obfity owoc wydają do dziś Ćwiczenia duchowe. To nie tylko pierwowzór rekolekcji, ale autentyczny przepis na szczęśliwe życie doczesne i wieczne. Gwarantem tegoż szczęścia jest życie zgodne z wolą Boga. A jak to osiągnąć? Dzięki Świętemu wiemy już: „Człowiek jest po to stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i Jemu służył, przez to zbawił swoją duszę”. Należy więc iść za tym co zbliża nas do celu, odrzucać to, co nas oddala, a wobec całej reszty zachować obojętność. Żyć w wolności od tego co rozprasza i sprawia, że jesteśmy letni.

    Źródło: brewiarz.pl, wiara.pl