Przejdź do treści
Strona główna » 17 maja – Bł. Antonii Mesiny, męczennicy

17 maja – Bł. Antonii Mesiny, męczennicy

    Czasem czytamy w żywotach świętych, że zawirowania historii zatarły pamięć, i że być może – tak naprawdę – to w jeden „żywot” wpleciono podobne losy kilku osób. Tak było między innymi w przypadku św. Zofii. W takiej sytuacji niejeden „duchowy malkontent” parsknie z niedowierzaniem: „Budowanie jednej postaci z kilku i jeszcze jej czczenie? Nie, dziękuję…”. Dla wszystkich sceptyków – dziś niespodzianka – bł. Antonia Mesina. Jej losy, będące lustrzanym odbiciem historii innej błogosławionej, rozwieją wszelkie wątpliwości!

    Narodziny dla świata
    Antonia urodziła się tuż po zakończeniu I Wojny Światowej, 21 czerwca 1919 r. Może stąd jej późniejsza, waleczna obrona? Dorastała w Orgosolo, w pobliżu Nuoro, na Sardynii. Miała ośmioro młodszego rodzeństwa, przy którym pomagała ciężko schorowanej matce. Mimo wielu obowiązków domowych i szkolnych znalazła czas, by zaangażować się działalność w Stowarzyszeniu Katolickiej Młodzieży Żeńskiej. Pragnęła służyć potrzebującym i ubogim. Łagodny charakter, wrodzona uczynność i zamiłowanie do modlitwy stanowiły świetny grunt do realizacji tegoż pragnienia.

    Narodziny dla Nieba
    Jednak, przyszedł dzień 17 maja 1935 r., który zakończył wszelkie ziemskie plany. Podczas zbierania chrustu w lesie, została zamordowana przez chcącego zgwałcić ją młodzieńca. Umarła, wybaczając swemu prześladowcy. Miała zaledwie 16 lat. Jej pogrzeb był pierwszym aktem publicznej czci i zapoczątkował kult, który doprowadził do wyniesienia Antoni na ołtarze.

    Ale to już było!..
    I teraz pytanie do wywołanych na początku „malkontentów”: czy ta historia z czymś się Wam nie kojarzy? Tak! Losy Antonii łudząco przypominają życie naszej błogosławionej rodaczki – Karoliny Kózkówny, W zasadzie jedyną różnicą jest miejsce – tym razem przenosimy się z ziemi polskiej do włoskiej, i czas – Karolina żyła dwadzieścia lat wcześniej. Karolina ginie na początku wojny, u kresu której na świat przyjdzie Antonia… Wszystko inne jest wręcz bliźniacze. Obie z wielodzietnych, ubogich rodzin. Pracowite i rozmodlone. Chętne do służby innym już od najmłodszych lat. Obie zginęły, jako 16-latki, broniąc swego dziewictwa. Obie beatyfikowane przez papieża, Jana Pawła II, w tym samym roku – 1987. Czyż to nie brzmi, jak jeden los upleciony z dwóch żywotów?!

     

    …i wróci, ile razy Bóg zechce J
    Jak to możliwe? Pierwsze słowa z nagrobku Karoliny to: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądają…”. O Antonii, w czasie beatyfikacji papież powiedział: „Miała zaledwie szesnaście lat, gdy przyszło jej odpowiedzieć heroicznym «tak» na błogosławieństwo skierowane do tych, którzy są czystego serca, broniąc czystości za cenę najwyższej ofiary…”. I to jest chyba to, co zespala wyniesionych na ołtarze – niezależnie od tego, na ile losów ludzkich się rozleje – obrona tego, co najważniejsze za cenę najwyższej ofiary. Ofiary z życia. W tym przypadku – w obronie czystości serca.

     

    Czy dziś czystość jest nadal w (najwyższej) cenie?

     

    Źródło: brewiarz.pl, adonai.pl, radioem.pl